chryzantema
 
chryzantema: powrót do Catanii zbliża się wielkimi krokami, więc szukałam rzeczy, które mogłabym przywieźć znajomym. oprócz standardów jak Żubrówka czy Ptasie Mleczko dla współlokatorów, kupiłam dla znajomego przewodnik "Zrób to w Warszawie! Do it in Warsaw!", bo wydawał mi się całkiem interesującą inicjatywą i jako jedyny przewodnik po angielsku opisywał Warszawę w taki sposób, że sama bym tu przyjechała. no ale teraz natknęłam się na taki cytat:
"Poruszanie się po Warszawie komunikacją miejską grozi zawałem. Z nerwów. A już dla zagranicznych turystów jest prawdziwie ekstremalną przygodą. Zaczynając od kupienia biletu na przejazd (którego na ogół nie dostaniemy u kierowcy), przez stan techniczny pojazdów, kończąc na skrajnej niepunktualności z powodu notorycznych korków".
i to samo po angielsku. że tak rzeknę: karwa. przeczytałam i szlag mnie trafił. prawdziwie ekstremalna przygoda? to chyba jakiś żart.
we Włoszech (nie wszędzie, ale choćby w Rzymie czy Catanii) na przystankach nie ma rozkładu jazdy autobusów (ewentualnie jest trasa, ale nie godziny). biletów także nie kupi się u kierowcy (W OGÓLE, a nie, jak w Wawie, że często brakuje, ale taka możliwość ogólnie jest), a o punktualności nie ma nawet co mówić. w Catanii, co więcej, nie ma autobusów nocnych. metro w Rzymie zaś działa tylko do 1 w nocy chyba, także w weekendy. stan techniczny pojazdów - cóż, pomijając stare Ikarusy i przegubowce jest nieźle.
Warszawa, moim zdaniem, może poszczycić się naprawdę dobrą komunikacją miejską, i takie teksty, napisane przez ludzi, którzy rzekomo chcą pokazać Warszawę z innej, fajniejszej strony, udowodnić, że "w stolicy nudzą się tylko nudziarze", a samo miasto jest fantastyczne, tylko pomagają w utrwaleniu stereotypu Polski i miasta stołecznego jako trzeciego świata.

to się podenerwowałam. o.

 
  • Pozostało 1000 znaków
Komentarze: Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  • awatar
    w Hiszpanii tak samo jak we Wloszech. w sumie Hiszpanie wychodza z zalozenie ze wszystko mozna wykonac jutro (MAÑANA), ale tak to jest zawsze do czegos doczepic sie musza. pozdrawiam
  • awatar
    Przyznać trzeba, że linia 175 może być dla turysty koszmarem. Poza tym jest w porządku :)
  • awatar
    dlatego, bo jest zatłoczona, ale na takiej trasie czemu się dziwić :/
    i tak wielki szacun, że są w niej napisy po angielsku.
  • awatar
    Nigdy nie byłam lokalną patriotką, ale tu muszę się oburzyć jednak.

    Bilet u kierowcy dostaję bez problemu - choć, po prawdzie, rzadko się u niego zaopatruję bo najczęściej mam kartę miejską a jak nie to w kiosku, ale jeśli już musiałam to 100/100 kupiłam.
    Stan jest bardzo spoko, przynajmniej 116, 121 i 520, bo to tymi liniami najczęściej się przemieszczam. Tramwaje i metro też w porządku.

    No te korki to racja akurat. Ale to jest problem "nieco" ogólniejszy, niż tylko komunikacyjny.

    Nigdy specjalnie nie narzekam na ZTM. Może tylko to, że pod wieczór jest za duża luka między ostatnim dziennym a pierwszym nocnym, ale da się ogarnąć po kilku razach. ;)
  • awatar
    Witam Ciebie,Pani Major!.Znamy sie z blipa,choc nietak dobrze jak morzna by bylo!Pragne powiedziec ze bardzo podobaja mi sie Twoje wpisy,sa bardzo ciekawe interesujace,to co opisujesz o swoim kraju jakim są Wlochy,i choc nigdy niebyłem we włoszech,ale morze kiedyś uda sie odwiedzic Twoje rodzine miasto Catanie;)Warszawa jest prawie jak Poznań,bo w Poznaniu tez jeżdrza nocne autobusy i też można kupic u kierowcy bilety,nawet tramwaje nocne też kursuja!Spewnoscią niebyłas jeszcze w Poznaniu,wiec pozwól że ja Ciebie zaprosze!Miasto Poznań nic niejest gorsze od Warszawy,a może i nawet lepsze,wiec bardzo serdecznie Ciebie  zapraszam,jak bedziesz nastepnym razem w Polsce,to może bedzie okazja aby sie spotkac i zparzyjaznic!Może przdlużysz pobyt w Polsce to jeszcze w nowym roku wpadniesz do Poznania,a jesli nie,to zapraszam Latem,jest tu bardzo pieknie!Troche szkoda ze juz opuszczasz nasz kraj,bedzie brakowac tu takiej fajnej sympatycznej,i zawsze zabawnej dziewczyny;)Pozdrawiam serdecznie;)
  • awatar
    Post powyżej sprawił, że zapomniałam, co chciałam napisać. Normalnie szczena mi opadła. Tak, kotek, wracaj do rodzimej Catanii (i lepiej omijaj Maltę z daleka!). ;-)

    Przewodnik pisał zapewne jakiś zmotoryzowany frustrat. Też mi się zdarza kląć na ZTM (jako użytkownik linii podmiejskiej miewam powody), ale bez przesady z tym narzekaniem.
  • awatar
    @Mariusz Pyżalski:
    Kolega chyba niezbyt uważnie czytał zarówno wpisy tutaj, jak i blipa.
  • awatar
    A wracając do tematu: krew mnie zalewa, jak słyszę/czytam takie opinie o warszawskiej komunikacji. Jako słoik ;p w swoich stronach mam do czynienia z naprawdę dużo gorszą komunikacją, bo u mnie spory procent kursów jest opóźnionych, lub pojazdy nie przyjeżdżają w ogóle. Stan techniczny prywatnych przewoźników miłosiernie przemilczę;)
    Jako, że pochodzę z miejscowości pod Warszawą, korzystać mi przyszło także z trzech linii podmiejskich ZTM, i w 99% przypadków wedle punktualności tychże mogłam z powodzeniem regulować zegarek.
    Korki zaś są sprawą normalną, bo miasto jest jak żywy organizm i to logiczne, że komórki mu się mnożą;)A czasem przybywają jakieś nowotworowe słoiki ;p i zapychają arterie ;p
  • awatar
    po chuju. w glasgow przystanki nie maja nazw tylko pojebane numery typu 6035639. i co? w warszawie jest ekstra. zadnego podzialu na strefy wewnatrz warszawy, o kazdej porze jakos dojedziesz gdzie zechcesz.
  • awatar
    napisałabyś coś nowego, co ?;>
skomentuj »
  • Pozostało 1000 znaków