• Wpisów: 64
  • Średnio co: 15 dni
  • Ostatni wpis: 65 dni temu, 10:00
  • Licznik odwiedzin: 10 964 / 992 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
chryzantema
 
mam dwa kolejne pomysły na wpisy, ale to w wolnej chwili.
przy okazji chciałabym spytać, o czym Wy chętnie byście poczytali? być może, jak znajdę odrobinę czasu, podejmę się napisania notki na konkretny temat.

dziś wybieram się do Instytutu Włoskiego na "Scontro di civiltà per un ascensore a Piazza Vittorio", którego recenzję mam nadzieję skrobnąć. jeśli macie ochotę zobaczyć, wpadnijcie dziś do Instytutu Włoskiego w Warszawie:
www.iicvarsavia.esteri.it/(…)SchedaEvento.aspx…
  • awatar klouyy: jak dla mnie, najlepiej żebyś pisała o Włoszech i prawdziwym życiu tam na miejscu. Jak najmniej o polityce :) Wczoraj wróciłam z Rzymu i jak domyślasz się jestem załamana...
Pokaż wszystkie (1) ›
 

chryzantema
 

“Termin wydania decyzji o przyznaniu bądź nieprzyznaniu stypendium w przybliżeniu został ustalony na połowę grudnia. Stypendia zostaną wypłacone, zgodnie z § 10 Regulaminu ustalania wysokości, przyznawania i wypłacania świadczeń pomocy materialnej dla studentów UW, w grudniu, najprawdopodobniej dwudziestego pierwszego.”



wynorane na stronie samorządu WPiA.

UW, y u no give me my money.
(o ile w ogóle załapałam się na stypendium, haha).
(ale jeśli będzie, to w grudniu niezły zastrzyk gotówki się szykuje).
 

chryzantema
 
"Ustawodawcy w Kongresie USA uznali, że dzięki sosowi pomidorowemu pizzę można zakwalifikować jako porcję warzyw", donosi RMF24.

www.rmf24.pl/(…)news-usa-kongres-zdecydowal-ze-pizz…

tym oto sposobem tłuste i kaloryczne danie na grubym cieście, ociekające topionym serem żółtym, które nie ma wiele wspólnego z oryginalnym włoskim plackiem z mąki, wody i drożdży, stało się warzywem. na razie tylko na papierze, ale kto wie... ;)

stworzenie pizzy w postaci podobnej, jaką jemy obecnie (mówimy o wersji włoskiej), przypisuje się neapolitańczykowi Raffaele Esposito, który na cześć królowej Małgorzaty Sabaudzkiej stworzył pizzę Margheritę. składniki były niezwykle proste: bazylia, mozzarella i pomidory - w trzech kolorach włoskiej flagi.
oczywiście historia drożdżowego placka jest o wiele dłuższa, jednak legenda rządzi się swoimi prawami.
ciekawszy jest jednak fakt, że pizza bardzo różni się w zależności od regionu (zresztą, co we Włoszech nie różni się w zależności od regionu...).
w Neapolu, kolebce pizzy, najbardziej ortodoksyjni smakosze uznają tylko dwie wersje tego dania: wspomnianą już Margheritę oraz marinarę, składającą się z pomidorów, czosnku, oregano i oliwy.
w Catanii popularne jest scacciata, wyglądająca bardziej jak zapiekanka czy calzone. składa się z dwóch warstw ciasta, górnej i dolnej, nadzienie zaś może zawierać cukinię, szpinak, ziemniaki, oliwki i inne przysmaki.
w Rzymie natomiast ciasto jest o wiele bardziej "zbite" i twardsze.
różnic jest oczywiście więcej, niemal tyle, ile regionów.

w Neapolu do tej pory nie byłam, jednak wybierając się tam, będę musiała koniecznie spróbować tego regionalnego przysmaku - w końcu został on zgłoszony jako kandydat do Listy Światowego Dziedzictwa UNESCO.

i kolejna ciekawostka: w Neapolu właśnie powstała pizza na cześć nowego premiera, Mario Montiego.

“Jest to oryginalna odmiana tradycyjnej margherity  (...) Z mozzarelli utworzono na pizzy duży napis, zawierający nazwisko przyszłego premiera: Rimontiamo, czyli: składamy na nowo.”



www.rmf24.pl/(…)news-wlochy-pizza-na-czesc-nowego-p…

zrobiłam się głodna.


edit (dzięki Darek za linka):
tak jak myślałam, nośny news nie jest do końca zgodny z prawdą. nie o pizzę się rozchodzi, a o pomidorowy sos do niej i o to, za ile porcji warzyw jest on liczony. nie zmienia to jednak faktu, że informacja zaczęła żyć własnym życiem i brzmi niezmiernie zabawnie :)
odsyłam do linka:
www.washingtonpost.com/(…)gIQABXgmhN_blog.html…
  • awatar daccota:

    “Ustawodawcy w Kongresie USA uznali, że dzięki sosowi pomidorowemu pizzę można zakwalifikować jako porcję warzyw”

    czy jeśli posmaruję czekoladę sosem pomidorowym to też mogę uznać, że zjadłam porcję warzyw? XD haha
  • awatar chryzantema: @daccota: szczerze mówiąc podejrzewam, że ten news jest przesadzony/trochę przekręcony, co nie zmienia faktu, że bardzo zabawny:)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

chryzantema
 
znalezione: nowa reklama Fiata 500 Seduction.



w reklamie oczywiście tzw. szczucie cycem, ale podoba mi się całkiem ta kobieca dominacja (choć motyw: władcza, piękna kobieta i nieporadny nerd jest stary jak świat).
Pokaż wszystkie (2) ›
 

chryzantema
 
trochę pospieszyłam się z chwaleniem Amazonu. dzisiaj, zgodnie z zamówieniem, przyszedł kurier. byłoby pięknie, gdyby "Il carico da undici" www.amazon.it/(…)8878991627… było w lepszym stanie - brudny grzbiet i strony, podniszczona obwoluta. widocznie książka długo leżała w magazynie, co wyjaśniałoby jej cenę (około 6 euro zamiast 16 z okładki).

niestety, wymówki mi się kończą.
 

chryzantema
 
felieton z września, ale całkiem ładnie podsumowuje wieloletnią obecność Berlusconiego w polityce:

www.krytykapolityczna.pl/(…)menuid-215.html…
 

chryzantema
 
‎"Ma in fondo, a considerare bene tutta la facenna, si può sapere perché tutti se la pigliano col caldo? Io, per esempio, col caldo ci sto benissimo. Una volta ho fatto una gara di immobilità sotto il sole con una lucertola e ho vinto io."

Andrea Camilleri, "Fa troppo caldo? Godiamocelo"

gdzie Włochy, gdzie Egipt, gdzie ciepło, gdzie jaszczurki. jest Polska zimna, bruk na Placu Konstytucji powyrywany i praca praca praca.
ucieka mi gdzieś ten włoski, choć codziennie prawie uczę, że wymawiamy la'voro, nie 'lavoro. jest biuro i myśli o pracy magisterskiej, których już nie spycham na bok, oswajam się z nimi powoli, choć wciąż jeszcze mam wymówkę "materiały nie dotarły" (swoją drogą amazon.it póki co bardzo pozytywnie mnie zaskakuje, nie wiedzieć czemu bardziej skupiłam się na .it niż na amazon). wspaniali profesorowie z Catanii odpisali na mojego maila z prośbą o pomoc w szukaniu odpowiednich książek. mój tutor, który widział mnie może trzy razy, odpowiedział: "ależ oczywiście, że panią pamiętam!". przemiłe.

w międzyczasie Berlusconi podał się do dymisji, co uczciłam butelką piwa, pełne szaleństwo. z jednej strony nie sądzę, że inny premier poprawi fatalną sytuację Włoch (cytując znajomego: teraz dopiero będzie źle, nastaną rządy bankierów i lichwiarzy), z drugiej lepiej-późne-niż-wcale odejście stuprocentowego buca dumnego z bycia bucem jest zawsze plusem. na razie na tym powierzchownym komentarzu skończę.

i tak dziś zastanawiałam się nad Berlusconim i swoją magisterką i tym, że w tym roku we Włoszech mnie nie będzie i tym, że jest coraz mniej Włoch we mnie i postanowiłam reaktywować swojego bloga.

powoli, drobnymi krokami znów z chryzantemy w crisantemo.
  • awatar klouyy: cieszę się, że będzie można Ciebie czytać częściej :) Ja w tym roku też miałam się nie pojawić we Włoszech, ale wyszło jak wyszło i w tą niedzielę ruszam do Rzymu na 10 dni :)
  • awatar chryzantema: @klouyy: zazdroszczę, ja w ogóle wakacji w tym roku nie miałam:(
  • awatar klouyy: @chryzantema: więc mam nadzieję, że z nowym rokiem nadrobisz straty :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

chryzantema
 
zamilkłam. brak wpisów nie był spowodowany brakiem chęci - niestety, mój planowany wyjazd skończył się fiaskiem. okazało się, że trip kosztowałby mnie więcej, niż przewidywałam. mimo wszystko byłam w stanie przełknąć tę gorzką pigułkę i zadłużyć się, byle wyjechać. potem jednak wiele wydarzeń losowych sprawiło, że pomysł podróży wydawał mi się coraz bardziej nieodpowiedni, koniec końców więc, usprawiedliwiając się przesądnością, zrezygnowałam z wyprawy do Italii. widocznie tak miało być.
by jednak nie dopuścić do kolejnej takiej sytuacji, rzuciłam się w wir pracy. udzielam korepetycji, dostałam pracę w szkole językowej, a czasem wpadnie też jakieś tłumaczenie. oprócz tego uczelnia, wychodzi więc na to, że robię coś sześć dni w tygodniu, by zarobić na wyjazd, a teraz nie mogę wyjechać, gdyż pracuję. ot, ironia losu. nie chcę narzekać, pieniędzy jak na swoje skromne potrzeby mam dość, jednak czasem chciałabym więcej beztroski.

do Włoch nie pojechałam, za to spędziłam ostatnio tydzień we Włoszczowie ;) przez dawną znajomość udało mi się załapać jako tłumacz do tamtejszej mleczarni, gdzie Włosi przeprowadzali instalację termoformierki (w uproszczeniu: taka maszyna, która robi opakowania do serów krojonych w plasterki). spędzałam więc całe boże dnie w zimnie, nie widząc światła słonecznego, biegając i gorączkowo przypominając sobie, jak powiedzieć "temperatura zgrzewu" itp ;) nie nudzę się więc.
pracuję cały czas w szeroko rozumianym zawodzie, mówię po włosku, czytam po włosku, piszę po włosku, przebywam z Włochami, ale przecież wiadomo - to nie to samo, co bycie tam. nie śmiem wybrzydzać, że gdy już kontaktuję się z Włochami, zazwyczaj są oni z Północy (kolejny raz robię coś z ludźmi z Veneto, fatum?), jednak brakuje mi akcentu południowego...

jednym z moich postanowień noworocznych było wyjechanie poza Europę, a zwłaszcza poza Włochy. niech to będzie nawet typowy "wywczas" w Egipcie na last minute. ile można w końcu siedzieć w końcu na Starym Kontynencie :P na razie jednak w planach, bliżej nieokreślonych, jest wypad do Monachium. w końcu moją pierwszą, nigdy niezrealizowaną miłością, był niemiecki i tylko przypadek sprawił, że zaczęłam uczyć się włoskiego. swoją drogą, wracając do popularnych met wakacyjnych, parę miesięcy temu moim marzeniem były ferie w a. Tunezji, b. Egipcie. rzeczywistość bardzo szybko zweryfikowała moje zamiary. jak widać, coś się dzieje tam, gdzie chcę się wybrać :P

w dużym skrócie tyle.

przepraszam ponownie czytelników, moich quattro gatti. kajam się i obiecuję wrócić do skrobania raz na jakiś czas.
 

chryzantema
 
wraz z zakończeniem pobytu we Włoszech, zakończył się też żywot tego bloga.
co prawda na przełomie września i października odwiedziłam Rzym i Catanię, jednak to już nie to samo. Catania coraz bardziej przestaje być moja, przynajmniej takie miałam wrażenie.

a teraz, jak zawsze, gdy czasy są cięższe niż zwykle, planuję ucieczkę. niedługą, bo około tygodniową. plan: Rzym-Neapol-Catania. dostaję oczopląsu od sprawdzania stron kolei i rozkładów lotów, ale coś trzeba wymyślić. w Neapolu nigdy nie byłam...
  • awatar klouyy: hej, czekałam aż coś napiszesz :D myślałam, że zaginęłaś ;) czekam na nowe wiadomości co u ciebie słychać i jak z tą podróżą..
  • awatar chryzantema: na razie stoi pod znakiem zapytania ze względów finansowych i nie tylko, chyba jednak przełożę na drugą połowę marca.
  • awatar klouyy: i jak z wyjazdem? :) coś nic nie piszesz :(
Pokaż wszystkie (3) ›
 

chryzantema
 
jakkolwiek moje kontakty z Uniwersità degli Studi di Catania to już pieśń przeszłości, wciąż staram się choć odrobinę śledzić, co się tam dzieje.
parę tygodni temu wszystkich zelektryzowała wiadomość: przenoszą wydział Lingue do Ragusy!

ci, co czytają mojego bloga od początku (odwołuję się tutaj pełna nadziei do stałych czytelników, licząc na to, że w ogóle tacy istnieją ;))), pamiętają, jak denerwowałam się, czy nie zostanę przeniesiona do tamtejszej siedziby. obecnie część zajęć z wydziału (niektóre ścieżki) jest prowadzona w Catanii, część w Ragusie. postanowiono jednak, że cały wydział języków zostanie przeniesiony do Ragusy. kilka tysięcy studentów, którzy zaczęli studia, będą je niedługo kończyć, pomijam tych, co chcieliby je zacząć.

pomysł jest mówiąc delikatnie absurdalny. nie zatrzymując się nawet na fakcie, że Ragusa jest o wiele mniejsza od Catanii i nie ma miejsca, by przyjąć wszystkich studentów (70 tys. mieszkańców w stosunku do prawie 300 tys. w Cta) oraz jest dużo gorzej położona w stosunku do Cta, oburzający jest sposób, w jaki to wszystko się rozegrało. studenci dowiedzieli się o planach przeniesienia wydziału z plotek, a sam dziekan (!!) został poinformowany o decyzji na nieformalnym spotkaniu...

Włosi, jak to oni, zareagowali żywiołowo, okupując Monastero dei Benedettini, siedzibę wydziałów Lingue i Lettere w Catanii. niestety, strajki, protesty i akcje takie jak "Siamo tutti di Lingue" z czasem traciły swój impet. władze uczelni nie wykazywały większej ochoty na rozmowy ze studentami, głosy wykładowców z wydziału coraz częściej ginęły wśród innych informacji, a na "ostatniej bitwie" o wydział pojawiło się ok. 300 osób.

w końcu Senato Accademico podjęło decyzję, że od przyszłego roku akademickiego:
- planuje się, by Ragusa wraz z Enną i Syrakuzami została czwartym ośrodkiem akademickim (po Palermo, Catanii i Messinie); jeśli ten czwarty ośrodek zostanie utworzony, wydział Lingue e letterature straniere zostanie połączony z wydziałem Lettere e filosofia z siedzibą w Catanii.
- jeśli zaś czwarty ośrodek nie zostanie utworzony, cały wydział Lingue zostanie przeniesiony do Ragusy.

pozostaje więc mieć nadzieję, że ten czwarty ośrodek, który tak naprawdę nie jest na Sycylii mile widziany, zostanie utworzony. nie jest mile widziany, gdyż władze Uniwersytetu w Ennie - co zrozumiałe - wolałyby uniknąć bałaganu związanego z połączeniem z dwoma miastami. czwarty ośrodek akademicki już tak naprawdę istnieje i jest nim Enna właśnie, powiększając ją przez "fuzję" wyświadcza się Ennie niedźwiedzią przysługę.

zastanawiam się, jak wyglądałaby sytuacja w Polsce. łudzę się, że wszystko zostałoby przedstawione jaśniej, a nie po cichu, licząc na to, że się nie wyda, a gdy sprawy wyszły na jaw, to oh well, udajemy, że problem jest mniejszy niż naprawdę i ignorujemy protestujących. ale też sami studenci mają sobie wiele do zarzucenia. początkowo pełni werwy i walecznego nastroju, zaczęli się wykruszać, tłumacząc się egzaminami. na ostatniej demonstracji przeciwko podwyżce opłat za studia było jedynie około tysiąc osób. o czym więc mowa...

trzymam kciuki za Lingue.
  • awatar frugooosek: no to nici z erasmusa... czyli tak troche lingwistow wychujali :(
  • awatar olaszka: może w ogóle chcą przenosić uniwerki do małych miateczek na anglosaską modłę?
  • awatar chryzantema: @olaszka: raczej sądzę, że zadziałały tutaj typowe dla Włoch układy-układziki i że ktoś zwyczajnie nieźle zarobi na tych przenosinach, bo po prostu nie wierzę, że pomysł pojawił się nagle i "dla dobra studentów". @tofee: z tymi przenosinami na razie jeszcze nic pewnego, może ktoś w końcu zrozumie, jak bardzo pomylony to pomysł. @frugooosek: jakie tam nici z Erasmusa, po prostu aplikuj na Lettere, większe i lepiej zorganizowane od Lingue :D
Pokaż wszystkie (4) ›